Historia Powodów Rozpijania Się Narodu Krzysztof Daukszewicz

Korektę nadesłał
Tasza
Tasza
3 miesiące temu
Instrument: Tylko Tekst Gitara
Strojenie: E A D G B E
Tonacja: F

Zacny czlowiek pradziad mój, który przezyl tu lat pare Caly ziemski zywot swój spedzil bijac sie wciaz z carem Ciagle tylko szable w dlon, jak mawiala nasza niania: W domu rzadko Panicz byl, bo sie szlajal po powstaniach Ale kiedy czasem wpadl szeptal cud, ze jeszcze zyje Potem do kredensu szedl i do rana dawal w szyje Stad i okoliczny lud tez wypijal wódki w bród A z kolei dziadek mój, to sie chowal po jalowcach Skad granatem w kazda noc rzucal wciaz do hitlerowca Co dzien tylko bron za pas i nie bylo w domu chlopa Jak mawiala niania nam: Pan sie szlaja po okopach Ale kiedy czasem wpadl szepnal cud, ze jeszcze zyje Potem do piwnicy szedl i do rana dawal w szyje Stad i okoliczny lud tez wypijal wódki w bród Za to ojciec dobry mój, chociaz zderzyl sie z urzedem Tak do wuja mówil: Ja przez komune pic nie bede I byc moze z racji tej, nie wykluczam, Boze mój Chociaz ojciec trzezwym byl to sie strasznie rozpil wuj Tylko kiedy do nas wpadl szeptal cud, ze jeszcze zyje Potem ojca kartki bral i przez partie dawal w szyje Stad i okoliczny lud tez wypijal wódki w bród Potem mnie dopadlo tez, zeby pic na wlasnych smieciach Lecz nieszczesciem moim jest, ze sie ustrój wzial rozlecial Ale przestac nie mam jak, wiec do kumpli i sumienia Mówie przyszedl wreszcie czas, zeby pic z przyzwyczajenia Za to pointa gorzko brzmi, ze najgorzej dla narodu Kiedy przestac nie ma jak, choc nie widac juz powodów Stad i okoliczny lud wciaz wypija wódki w bród  
C F F C Zacny człowiek pradziad mój, który przeżył tu lat parę C7 F Cały ziemski żywot swój spędził bijąc się wciąż z carem A# Ciagle tylko szable w dłoń, jak mawiała nasza niania: C C7 F W domu rzadko Panicz był, bo się szlajał po powstaniach A# Ale kiedy czasem wpadł mówił cud, że jeszcze żyję F C7 F Potem do kredensu szedł i do rana dawał w szyję C7 F Stąd i okoliczny lud też wypijał wódki w bród C7 F F C A z kolei dziadek mój, to się chował po jałowcach Skąd granatem w każda noc rzucał wciąż do hitlerowca Co dzień tylko broń za pas i nie było w domu chłopa Jak mawiała niania nam: Pan się szlaja po okopach Ale kiedy czasem wpadł szepnął cud, że jeszcze żyję Potem do piwnicy szedł i do rana dawał w szyję Stad i okoliczny lud tez wypijał wódki w bród Za to ojciec dobry mój, chociaż zderzył się z urzędem Tak do wuja mówił: Ja przez komunę pić nie będę I być może z racji tej, nie wykluczam, Boże mój Chociaż ojciec trzeźwym był to się strasznie rozpił wuj Tylko kiedy do nas wpadł szeptał cud, że jeszcze żyje Potem ojca kartki brał i przez partię dawał w szyję Stąd i okoliczny lud też wypijał wódki w bród Potem mnie dopadło też, żeby pić na własnych śmieciach Lecz nieszczęściem moim jest, że się ustrój wziął rozleciał Ale przestać nie mam jak, więc do kumpli i sumienia Mówię przyszedł wreszcie czas, żeby pić z przyzwyczajenia Za to pointa gorzko brzmi, że najgorzej dla narodu Kiedy przestać nie ma jak, choć nie widać już powodów Stąd i okoliczny lud wciąż wypija wódki w bród


                      
C  F
F                                                  C
Zacny człowiek pradziad mój, który przeżył tu lat parę
                            C7                      F
Cały ziemski żywot swój spędził bijąc się wciąż z carem
                                                B 
Ciagle tylko szable w dłoń, jak mawiała nasza niania:
                     C     C7                     F
W domu rzadko Panicz był, bo się szlajał po powstaniach
                                                B 
Ale kiedy czasem wpadł mówił cud, że jeszcze żyję
                     F       C7               F
Potem do kredensu szedł i do rana dawał w szyję
C7                                      F
Stąd i okoliczny lud też wypijał wódki w bród

C7 F
F                                           C
A z kolei dziadek mój, to się chował po jałowcach
Skąd granatem w każda noc rzucał wciąż do hitlerowca
Co dzień tylko broń za pas i nie było w domu chłopa
Jak mawiała niania nam: Pan się szlaja po okopach

Ale kiedy czasem wpadł szepnął cud, że jeszcze żyję
Potem do piwnicy szedł i do rana dawał w szyję
Stad i okoliczny lud tez wypijał wódki w bród

Za to ojciec dobry mój, chociaż zderzył się z urzędem
Tak do wuja mówił: Ja przez komunę pić nie będę
I być może z racji tej, nie wykluczam, Boże mój
Chociaż ojciec trzeźwym był to się strasznie rozpił wuj

Tylko kiedy do nas wpadł szeptał cud, że jeszcze żyje
Potem ojca kartki brał i przez partię dawał w szyję
Stąd i okoliczny lud też wypijał wódki w bród

Potem mnie dopadło też, żeby pić na własnych śmieciach
Lecz nieszczęściem moim jest, że się ustrój wziął rozleciał
Ale przestać nie mam jak, więc do kumpli i sumienia
Mówię przyszedł wreszcie czas, żeby pić z przyzwyczajenia

Za to pointa gorzko brzmi, że najgorzej dla narodu
Kiedy przestać nie ma jak, choć nie widać już powodów
Stąd i okoliczny lud wciąż wypija wódki w bród
Zacny czlowiek pradziad mój, który przezyl tu lat pare
Caly ziemski zywot swój spedzil bijac sie wciaz z carem
Ciagle tylko szable w dlon, jak mawiala nasza niania:
W domu rzadko Panicz byl, bo sie szlajal po powstaniach

Ale kiedy czasem wpadl szeptal cud, ze jeszcze zyje
Potem do kredensu szedl i do rana dawal w szyje
Stad i okoliczny lud tez wypijal wódki w bród

A z kolei dziadek mój, to sie chowal po jalowcach
Skad granatem w kazda noc rzucal wciaz do hitlerowca
Co dzien tylko bron za pas i nie bylo w domu chlopa
Jak mawiala niania nam: Pan sie szlaja po okopach

Ale kiedy czasem wpadl szepnal cud, ze jeszcze zyje
Potem do piwnicy szedl i do rana dawal w szyje
Stad i okoliczny lud tez wypijal wódki w bród

Za to ojciec dobry mój, chociaz zderzyl sie z urzedem
Tak do wuja mówil: Ja przez komune pic nie bede
I byc moze z racji tej, nie wykluczam, Boze mój
Chociaz ojciec trzezwym byl to sie strasznie rozpil wuj

Tylko kiedy do nas wpadl szeptal cud, ze jeszcze zyje
Potem ojca kartki bral i przez partie dawal w szyje
Stad i okoliczny lud tez wypijal wódki w bród

Potem mnie dopadlo tez, zeby pic na wlasnych smieciach
Lecz nieszczesciem moim jest, ze sie ustrój wzial rozlecial
Ale przestac nie mam jak, wiec do kumpli i sumienia
Mówie przyszedl wreszcie czas, zeby pic z przyzwyczajenia

Za to pointa gorzko brzmi, ze najgorzej dla narodu
Kiedy przestac nie ma jak, choc nie widac juz powodów
Stad i okoliczny lud wciaz wypija wódki w bród



Wakacyjny Konkurs Śpiewnikowy
Wakacyjny Konkurs Śpiewnikowy

Korekty +0 -0

Status: Zatwierdzona
Wartość: 8 punktów karmy

Głosy i komentarze

  • Winnetou
    Winnetou

    zaakceptował opracowanie 3 miesiące temu

anonim

Historia Zmian

1
Redakcja
Nadesłano 2 lata temu
2
Tasza
Korekty 3 miesiące temu