Ballada o Hidalgu Don Pedro i księżniczce Inez Jacek Kaczmarski
Tekst piosenki i chwyty na gitarę
-
[1] Chwyty na gitarę5 ulubionych
Ona nic o nim nie wiedziała
Z tęsknoty do niej ściskał żal go
Księżniczka imię Inez miała
A on Don Pedro był Hidalgo
- Ach, wezmę ja wierzchowca mego
W piękności co rywala nie ma
Kopyt koloru czerwonego
Gromami strzelę w ruń czterema!
Okna księżniczki się rozewrą
Ona aż straci głos z zachwytu
A potem krzyknie: Ach Don Pedro
Twój koń czerwone ma kopyta!"
Ja na to nie przestając gnać:
"Tak, ale ja chcę z tobą spać!"
I pomalował Pedro kopyta konia swego
I ruń rozerwał świeżą pod wieżą damy swej
Ale nie drgnęły szybki koloru błękitnego
Nie krzyknął nikt: "Mym mężem być Don Pedro zaszczyt miej!"
- Na nic kopyta nikną w trawie!
Koń łeb powinien mieć czerwony!
Gdy zachwyt Inez nad nim zdławi
Wkrótce zostanie moją żoną.
Ach myśli ta - śmiałości daj mi,
By czyny dorównały chęciom! -
Tak się Don Pedro modlił w stajni
Ujmując w czerwień łeb zwierzęcia.
- Okna księżniczki się rozewrą
Na oścież wizjom siedmiu nieb
I krzyknie Inez: "Ach, Don Pedro!
Twój rumak ma czerwony łeb!"
Ja na to nie przestając gnać:
"Tak, ale ja chcę z tobą spać!"
Cuglami łeb czerwony Don Pedro konia swego
Na ruń skierował świeżą pod wieżę damy swej,
Ale nie drgnęły szybki koloru błękitnego
Nie krzyknął nikt: "Mym mężem być Don Pedro zaszczyt miej!"
- To ciągle mało! Ciągle mało! -
Don Pedro łeb czerwony gładzi
Gdy jego Hidalgowe ciało
Żądz dzikich więcej wciąż gromadzi.
- Koń musi cały być czerwony! -
Myśl nagła na Hidalga spada -
"Gdy tym jej do mnie nie przekonam,
Ach, biada mi! Ach biada, biada!
Niech okna Inez się rozewrą
I niech w zachwycie złoży dłonie
Niech krzyknie do mnie: Ach Don Pedro!
Wszak ty masz czerwonego konia!"
Ja na to nie przestając gnać:
"Tak, ale ja chcę z tobą spać!"
I gnał czerwony rumak, aż ziemia pod nim drżała!
I oto patrzcie: w oknie księżniczka składa dłonie!
- Ja kocham cię, Don Pedro, i pragnę twego ciała!"
- Tak, ale ja mam Czerwonego Konia!
Tak, ale ja mam Czerwonego Konia!
Tak, ale ja Czerwonego Konia mam!
aZ tęsknoty do niej ściskał żal go
a EKsiężniczka imię Inez miała
E7A on Don Pedro był Hidalgo
E7 a- Ach, wezmę ja wierzchowca mego
aW piękności co rywala nie ma
a EKopyt koloru czerwonego
E7Gromami strzelę w ruń czterema!
E7 aOkna księżniczki się rozewrą
aOna aż straci głos z zachwytu
A7 dA potem krzyknie: Ach Don Pedro
d aTwój koń czerwone ma kopyta!"
E7 a (A7)Ja na to nie przestając gnać:
d a"Tak, ale ja chcę z tobą spać!"
E aI pomalował Pedro kopyta konia swego
d a E aI ruń rozerwał świeżą pod wieżą damy swej
d a E aAle nie drgnęły szybki koloru błękitnego
d a E aNie krzyknął nikt: "Mym mężem być Don Pedro zaszczyt miej!"
d a E a- Na nic kopyta nikną w trawie!
Koń łeb powinien mieć czerwony!
Gdy zachwyt Inez nad nim zdławi
Wkrótce zostanie moją żoną.
Ach myśli ta - śmiałości daj mi,
By czyny dorównały chęciom! -
Tak się Don Pedro modlił w stajni
Ujmując w czerwień łeb zwierzęcia.
- Okna księżniczki się rozewrą
Na oścież wizjom siedmiu nieb
I krzyknie Inez: "Ach, Don Pedro!
Twój rumak ma czerwony łeb!"
Ja na to nie przestając gnać:
"Tak, ale ja chcę z tobą spać!"
Cuglami łeb czerwony Don Pedro konia swego
Na ruń skierował świeżą pod wieżę damy swej,
Ale nie drgnęły szybki koloru błękitnego
Nie krzyknął nikt: "Mym mężem być Don Pedro zaszczyt miej!"
- To ciągle mało! Ciągle mało! -
Don Pedro łeb czerwony gładzi
Gdy jego Hidalgowe ciało
Żądz dzikich więcej wciąż gromadzi.
- Koń musi cały być czerwony! -
Myśl nagła na Hidalga spada -
"Gdy tym jej do mnie nie przekonam,
Ach, biada mi! Ach biada, biada!
Niech okna Inez się rozewrą
I niech w zachwycie złoży dłonie
Niech krzyknie do mnie: Ach Don Pedro!
Wszak ty masz czerwonego konia!"
Ja na to nie przestając gnać:
"Tak, ale ja chcę z tobą spać!"
I gnał czerwony rumak, aż ziemia pod nim drżała!
I oto patrzcie: w oknie księżniczka składa dłonie!
- Ja kocham cię, Don Pedro, i pragnę twego ciała!"
- Tak, ale ja mam Czerwonego Konia!
E aTak, ale ja mam Czerwonego Konia!
E aTak, ale ja Czerwonego Konia mam!
E a (E a)






