Jak się leguny dostały do nieba Chór Dana

Tekst piosenki

  • Tekst piosenki Redakcja
Siedział święty Piotr przy bramie — oj rety!
Czytał se komunikaty z gazety.
Wtem ktoś szarpnął bramą złotą,
Pyta święty klucznik: — Kto to?
— Leguny my z frontu, leguny!

— Czyż nie znacie niebieskiego zwyczaju?
Jak leźć można bez przepustki do raju?
— Znamy, znamy, lecz tu pustki,
Więc nas wpuść, choć bez przepustki.
Leguny my bidne, leguny!

— Wprzód do czyśćca iść musicie w ogonku.
Tam wybielą was, jak płótno na słonku.
— Byliśmy już w czyśćcu, byli,
Całkiem nas tam wybielili.
Leguny my czyste, leguny!

— Więc mi zaraz marsz do piekła sekcjami!
Niepotrzebny tu ambaras mam z wami.
— Byliśmy już nawet w piekle,
Ale tam gorąco wściekle.
Leguny, chcą raju, leguny!

Miał staruszek gust wyrzucić tę bandę,
Że się tak do nieba pchają na grandę!
Wąsem ruchał, brodą ruchał,
Ale się nie udobruchał.
Leguny czekały, leguny!

Spostrzegł Pan Bóg, że Piotr święty coś knowa,
Więc odzywa się do niego w te słowa:
— Bądźże z wiary, wpuść ich, Piętrze,
Bo pomarzną mi na wietrze
Leguny kochane, leguny!

Chodźcie, chodźcie, mnie was tutaj potrzeba,
By nie wleźli bolszewicy do nieba.
Niechaj wiedzą syny czarcie,
Że przy bramie, tu, na warcie
Leguny są polskie, leguny!

I uczynił z nich Piotr święty załogę,
I wypłacił im relutum za drogę.
A gdy zmorzył sen Piotrusia
Z aniołkami husia-siusia
Leguny tańczyły, leguny!




Oceń to opracowanie
Kontrybucje:
Redakcja
Redakcja
anonim