0
0

Bajka Sanah

Tekst piosenki i chwyty na gitarę

  • Chwyty na gitarę Początkujący Tonacja e
    51 ulubionych
Lu­dziee pro­ści i zbroj­ni, więc smut­ni,
wchoh­dzi­li na okrę­ty omsza­łe;
nie­boC gra­ło po­dob­ne do lut­ni
srebr­nejH7 chy­ba i kwia­tem pach­nia­ło.
Od euli­czek rzeź­bio­nych w cie­niu
szła proh­ce­sja czy bia­ły świt
i świerC­go­tał jak ptak na ra­mie­niu
ży­woH7t mą­dry ro­sną­cych lip.

Po­teem mo­rza dzie­li­ły się, tar­ły
szorst­kąh skó­rą bo­kiem o bok;
coś wschoC­dzi­ło, a po­tem mar­ło,
nie odH7­gad­nąć: przez dzień czy rok.

eGwiaz­dy były ni­sko jak go­łę­bie.
Lu­dziea smut­ni na­chy­la­li twarz
i szuC­ka­li gwiazd praw­dzi­wych w głę­bi
z tym uśmH7ie­chem, któ­ry chy­ba znasz.

eGwiaz­dy były ni­sko jak go­łę­bie.
Lu­dziea smut­ni na­chy­la­li twarz
i szuC­ka­li gwiazd praw­dzi­wych w głę­bi
z tym uśmH7ie­chem, któ­ry chy­ba znasz.

Aż wey­ro­sły krzep­kie i ja­sne,
jak­byh wody prze­zro­czy­sty płaszcz,
więc Cpa­trzy­li jak na ser­ca wła­sne
z tym uśH7mie­chem któ­ry chy­ba znasz.

Aż wey­ro­sły krzep­kie i ja­sne,
jak­byh wody prze­zro­czy­sty płaszcz,
więc Cpa­trzy­li jak na ser­ca wła­sne
z tym uśH7mie­chem któ­ry chy­ba znasz.


Po­teme lądy się otwar­ły jak bra­my,
góry mhru­cząc pro­wa­dzi­ły pod ob­łok,
więc rzuC­ca­li w fale nie­ba ka­mień,
żeby H7zmie­rzyć głę­bie nie­ba pod sobą.
I na ewia­trów roz­ło­ży­stych wy­dmach
sie­li hdrze­wek mło­dziut­kich las,
i ma­Crzy­li zło­tych dę­bów wid­ma
z tym uH7śmie­chem, któ­ry chy­ba znasz.

eGwiaz­dy były ni­sko jak go­łę­bie.
Lu­dziea smut­ni na­chy­la­li twarz
i szuC­ka­li gwiazd praw­dzi­wych w głę­bi
z tym uśmH7ie­chem, któ­ry chy­ba znasz.

eGwiaz­dy były ni­sko jak go­łę­bie.
Lu­dziea smut­ni na­chy­la­li twarz
i szuC­ka­li gwiazd praw­dzi­wych w głę­bi
z tym uśmH7ie­chem, któ­ry chy­ba znasz.

Aż wey­ro­sły krzep­kie i ja­sne,
jak­byh wody prze­zro­czy­sty płaszcz,
więc Cpa­trzy­li jak na ser­ca wła­sne
z tym uśH7mie­chem któ­ry chy­ba znasz.

Aż wey­ro­sły krzep­kie i ja­sne,
jak­byh wody prze­zro­czy­sty płaszcz,
więc Cpa­trzy­li jak na ser­ca wła­sne
z tym uśH7mie­chem któ­ry chy­ba znasz.


eNo, i sto­larz schy­lał z wol­na gło­wę
hi wy­cio­sał przez czas nie­dłu­gi
edla nich won­ne trum­ny dę­bo­we,
ha dla sy­nów dę­bo­we ma­czu­gi.
eWięc ode­szli. Śpie­wał obcy czas.
hWięc ode­szli przez po­wie­trza bia­ełe stru­gi
hz tym uśmie­chem któ­ry do­brH7ze znasz.


eGwiaz­dy były ni­sko jak go­łę­bie.
Lu­dziea smut­ni na­chy­la­li twarz
i szuC­ka­li gwiazd praw­dzi­wych w głę­bi
z tym uśmH7ie­chem, któ­ry chy­ba znasz.


eGwiaz­dy były ni­sko jak go­łę­bie.
Lu­dziea smut­ni na­chy­la­li twarz
i szuC­ka­li gwiazd praw­dzi­wych w głę­bi
z tym uśmH7ie­chem, któ­ry chy­ba znasz.




Oceń to opracowanie
Ocena czytelników: Dobry 8 głosów
anonim