Bal u Pana Boga Trio Gintrowski Kaczmarski Łapiński
Tekst piosenki i chwyty na gitarę
-
[1] Chwyty na gitarę7 ulubionych
Na bankiecie u Pana Zastępów
Wszystko płynie i gra pachnie i lśni
Wygwieżdżony jest strop firmamentów
I w parkietach ze szkła galaktyką skrzy
Stoły pełne arcydzieł stworzenia
Ryb obfitość i miąs owoce i chleb
Usta śmieją się drżą podniebienia
I docenia się to że się jest sługą nieb
A sam Bóg pośród sług gdyby mógł to by śpiewał że
Szał będzie trwał świat się stał więc nalewa i
Rad tworzy ład białych szat i aureol...
Nie wypił ktoś za blask
Wzrok w parkiet wbił
Gdzie w ciszy gwiazd
Pod niebem ziemia się powoli wyłania
Myśl się wysnuwa
I żąda słów
Tu
Tymczasem
Na bankiecie uśmiechy szerokie
I wiruje wśród ścian piór biały puch
Do nikogo nie staje nikt bokiem
I aż gęsto od słów nieważkich słów
Stwórca poszedł już wprawdzie lecz przecież
Pozostawił nam stół parkiet i świat
W jakimż będzie wspanialej nam świecie
Skoro czeka nas tu wieczysty ład
Póki co wierzyć w to co powiedzą nam oczy nie
Wstyd chwalić byt skoro świt nas otoczył...
Ktoś z nas nie myśli tak
Wzrok w parkiet wbił
Byt mu nie w smak
Zaszkodził kawior mu czy głowę ma słabą
Patrzy pod nogi
W parkiecie żłobi
Znak
Przez który
Na bankiecie spojrzenia ostrożne
Ważne staje się kto stoi i gdzie
Nie wiadomo skąd myśli bezbożne
Wokół aureol mkną czy chcesz czy nie
Koniec snu bowiem tu już nie będzie spokoju więc
Znów zamęt głów chaos słów paranoja i
Strach bowiem tu już nie będzie spokoju więc
Strach bowiem tu już nie będzie spokoju...
fWszystko płynie i gra pachnie i lśni
f Dis Cis C7Wygwieżdżony jest strop firmamentów
fI w parkietach ze szkła galaktyką skrzy
f Dis Cis C7Stoły pełne arcydzieł stworzenia
Ryb obfitość i miąs owoce i chleb
Usta śmieją się drżą podniebienia
I docenia się to że się jest sługą nieb
A sam Bóg pośród sług gdyby mógł to by śpiewał że
d B g A7Szał będzie trwał świat się stał więc nalewa i
d B g A7Rad tworzy ład białych szat i aureol...
d B g A7 (d)Nie wypił ktoś za blask
d aWzrok w parkiet wbił
g6Gdzie w ciszy gwiazd
g6Pod niebem ziemia się powoli wyłania
fMyśl się wysnuwa
DisI żąda słów
a CisTu
C7Tymczasem
C7Na bankiecie uśmiechy szerokie
I wiruje wśród ścian piór biały puch
Do nikogo nie staje nikt bokiem
I aż gęsto od słów nieważkich słów
Stwórca poszedł już wprawdzie lecz przecież
gPozostawił nam stół parkiet i świat
g F Dis D7W jakimż będzie wspanialej nam świecie
gSkoro czeka nas tu wieczysty ład
g F Dis D7Póki co wierzyć w to co powiedzą nam oczy nie
d B g A7Wstyd chwalić byt skoro świt nas otoczył...
d B g A7 (d)Ktoś z nas nie myśli tak
Wzrok w parkiet wbił
Byt mu nie w smak
Zaszkodził kawior mu czy głowę ma słabą
Patrzy pod nogi
W parkiecie żłobi
Znak
Przez który
Na bankiecie spojrzenia ostrożne
Ważne staje się kto stoi i gdzie
Nie wiadomo skąd myśli bezbożne
Wokół aureol mkną czy chcesz czy nie
Koniec snu bowiem tu już nie będzie spokoju więc
d B g A7Znów zamęt głów chaos słów paranoja i
d B g A7Strach bowiem tu już nie będzie spokoju więc
d B g A7Strach bowiem tu już nie będzie spokoju...
d B g A7

