Siedem grzechów głównych Trio Gintrowski Kaczmarski Łapiński
Tekst piosenki i chwyty na gitarę
-
[1] Chwyty na gitarę Zaawansowany71 ulubionych
W
Ucz
Na s
Przeżyliśmy Rolanda, by świadczyć śmierć Karola,
Pozostałościom mocarstw nie oczekiwać łaski.
Razem z Ludwikiem Świętym widząc się w aureolach
Wyrzygiwaliśmy krew w jerozolimskie piaski.
Co było wszechpotężne – zdaje się niedorzeczne.
Gdzie słodka woń Arabii? Gdzie tajemniczy Syjam?
Religie tysiącletnie też nie są dla nas wieczne
I demokracja kwitnie, dojrzewa i przemija…
A nas wi
Na prz
Chc
Br
B
W
Gni
A z
Tak zbr
Stawi
Każd
My – l
Jest
Zaj
Sam
Któr
Wierzchowiec się potyka, bo ciąży mu kulbaka
I jeździec w pełnej zbroi błądzący po pagórkach.
Jesteśmy jak zwierzęta – z rytmami śmierci zżyte,
Choć człowiek w nas – do Nowej wciąż prze Jerozolimy;
Więc nastawiamy ucha na echa nowych bitew,
Bo wiemy, że na pewno je w końcu usłyszymy
I wi
Na prz
Chc
Br
B
W
Gni
A z
Tak zbr
Będzi
fisielkich upGadków wiAęcejG widzfisieliśmy niż wzlotów,fisByliśmy GoczywAiścieG na fisuczcie Baltazara,Ucz
eylifisśmy się mGowyfis zwycieęskich WizygotówNa s
fisłużbie GostatniAegoG przefispiwszy żołd Cezara.Przeżyliśmy Rolanda, by świadczyć śmierć Karola,
Pozostałościom mocarstw nie oczekiwać łaski.
Razem z Ludwikiem Świętym widząc się w aureolach
Wyrzygiwaliśmy krew w jerozolimskie piaski.
Co było wszechpotężne – zdaje się niedorzeczne.
Gdzie słodka woń Arabii? Gdzie tajemniczy Syjam?
Religie tysiącletnie też nie są dla nas wieczne
I demokracja kwitnie, dojrzewa i przemija…
A nas wi
Gedzie siedem demDonów, co nami się kearmią:Na prz
Gedzie pDycha podaąża z tańczCącą latearnią,Chc
Giwość wczepDiła się w siaodło i grzCebie po seakwach,Br
Coi pod zbroją lubiGeżność, pokusa niełaatwa.B
Gandzioch domDaga się płaynów i strCaw do przeseytu,W
Gabi rozkDoszne lenaistwo do łCóż z aksameitu,Gni
Cew zrywa ze snu i grGoźbą na oślep wywaija,A z
Gazdrość niDe wie, co saen i po cCichu zabeija.Tak zbr
Gojni w moce, na ktDóre nie ma lekearstwaStawi
Gamy nadal Di obalamy mocearstwa.Każd
eemu wfisięc z impGeriówA bezsprzeecznie zasłużeniMy – l
Gudzie piAóra, mihecza lAub zhajęczego lękuJest
Deśmy grCabarzhami sCwych właasnych dzieł stworzenia,Zaj
Cęczym lhękiem naiszcząc jhe, miGeczem lub piosenką.Sam
hotnie wAędrujGemyA po fisdawnych bitew szlakach,Któr
aymi dzGisiaj rfisządzi chwGast, keamień lub jaszczurka.Wierzchowiec się potyka, bo ciąży mu kulbaka
I jeździec w pełnej zbroi błądzący po pagórkach.
Jesteśmy jak zwierzęta – z rytmami śmierci zżyte,
Choć człowiek w nas – do Nowej wciąż prze Jerozolimy;
Więc nastawiamy ucha na echa nowych bitew,
Bo wiemy, że na pewno je w końcu usłyszymy
I wi
Gedzie nas siedem demDonów, co nami się kearmią:Na prz
Gedzie pDycha podaąża z tańczCącą latearnią,Chc
Giwość wczepDiła się w siaodło i grzCebie po seakwach,Br
Coi pod zbroją lubiGeżność, pokusa niełaatwa.B
Gandzioch domDaga się płaynów i strCaw do przeseytu,W
Gabi rozkDoszne lenaistwo do łCóż z aksameitu,Gni
Cew zrywa ze snu i grGoźbą na oślep wywaija,A z
Gazdrość niDe wie, co saen i po cCichu zabeija.Tak zbr
Cojni w moce, na ktGóre nie ma lekaarstwaBędzi
Gemy nadal stDawiać i zwalać mocearstwa.

