Bankierzy Trio Gintrowski Kaczmarski Łapiński
Tekst piosenki i chwyty na gitarę
-
[1] Chwyty na gitarę9 ulubionych
Szczęśliwi, nie szukamy Boga.
Dla nas jest tylko udziałowcem
Kantoru, który prosperuje;
Niech chroni nasze drzwi i okna
Od dżumy i religii obcej,
Co każdy zysk dewaluuje.
A będzie miał na swoją chwałę
Fundusze reprezentacyjne;
Pasterze Jego będą syci.
Niech nam wybaczy grzechy małe,
Za wielkie niechaj skruchę przyjmie,
Bośmy bankierzy,
Bośmy bankierzy,
Bośmy bankierzy, a nie mnisi.
W skrzyniach mamy skarpety,
A w skarpetach monety,
Co się mnożą w monetach oczu.
Serca kusi ochota,
By skorzystać ze złota,
Lecz niech toczy się, niech innych toczy,
Niech innych toczy.
Jesteśmy wszak pośrednikami
Między zamiarem a stworzeniem,
Umożliwiamy czyn podjęty;
Nie dziw, że się zabezpieczamy,
Bo czymże jest doczesne mienie,
Jak nie nadzieją na procenty?
On nas rozumie – Bogacz Biały
Inwestujący stale w niebyt –
Kapitał w imię wyższej racji;
Ładnie by księgi wyglądały
Gdybyśmy chcieli ściągnąć kredyt
Od Jego dzieła
Od Jego dzieła
Od Jego dzieła pankreacji…
On bankrutem jest boskim.
Nie posiada ni wioski,
Z której mógłby się czysto wyliczyć.
Ale Jego agenci
Wiedzą jak się świat kręci
I jak wszystko zapłacić – niczym.
Zapłacić niczym.
Oby na zawsze miejsce znaleźć
Pomiędzy wiarą a rozumem,
Między ideą a towarem;
Bezpieczne to nie bywa wcale
W interes włożyć myśl i dumę,
By zamiast zysku – ponieść karę.
Dlatego mamy dwa oblicza:
Metali chłód, krwi żywej trwogę,
(Chaosu Jego weksle – w skrzyni).
I to jest cała tajemnica:
Szczęśliwi – nie szukamy Boga,
Lecz wiemy, co
Lecz wiemy, co
Lecz wiemy, co On nam jest winien.
Już Go mamy! Sakralny,
Ale niewypłacalny!
Kryzys pożarł gwarancję i sumę!
A On zsyła anioła
I śmiertelny pot z czoła
Wycieramy.
Jak błędny rachunek…
aDla nas jest tylko udziałowcem
aKantoru, który prosperuje;
d aNiech chroni nasze drzwi i okna
aOd dżumy i religii obcej,
aCo każdy zysk dewaluuje.
B E aA będzie miał na swoją chwałę
hFundusze reprezentacyjne;
hPasterze Jego będą syci.
H0 hNiech nam wybaczy grzechy małe,
gZa wielkie niechaj skruchę przyjmie,
gBośmy bankierzy,
fBośmy bankierzy,
f/GisBośmy bankierzy, a nie mnisi.
f/C f GW skrzyniach mamy skarpety,
d aA w skarpetach monety,
d aCo się mnożą w monetach oczu.
F e7 aSerca kusi ochota,
d aBy skorzystać ze złota,
d aLecz niech toczy się, niech innych toczy,
d6/A Esus4 (E)Niech innych toczy.
E aJesteśmy wszak pośrednikami
Między zamiarem a stworzeniem,
Umożliwiamy czyn podjęty;
Nie dziw, że się zabezpieczamy,
Bo czymże jest doczesne mienie,
Jak nie nadzieją na procenty?
On nas rozumie – Bogacz Biały
Inwestujący stale w niebyt –
Kapitał w imię wyższej racji;
Ładnie by księgi wyglądały
Gdybyśmy chcieli ściągnąć kredyt
Od Jego dzieła
Od Jego dzieła
Od Jego dzieła pankreacji…
On bankrutem jest boskim.
Nie posiada ni wioski,
Z której mógłby się czysto wyliczyć.
Ale Jego agenci
Wiedzą jak się świat kręci
I jak wszystko zapłacić – niczym.
Zapłacić niczym.
Oby na zawsze miejsce znaleźć
Pomiędzy wiarą a rozumem,
Między ideą a towarem;
Bezpieczne to nie bywa wcale
W interes włożyć myśl i dumę,
By zamiast zysku – ponieść karę.
Dlatego mamy dwa oblicza:
hMetali chłód, krwi żywej trwogę,
h(Chaosu Jego weksle – w skrzyni).
H0 hI to jest cała tajemnica:
gSzczęśliwi – nie szukamy Boga,
gLecz wiemy, co
fLecz wiemy, co
fLecz wiemy, co On nam jest winien.
f GJuż Go mamy! Sakralny,
d aAle niewypłacalny!
d aKryzys pożarł gwarancję i sumę!
F e7 aA On zsyła anioła
dis bI śmiertelny pot z czoła
dis bWycieramy.
dis6/CJak błędny rachunek…
F b dis (dis6 B)

