Hiob Trio Gintrowski Kaczmarski Łapiński
Tekst piosenki i chwyty na gitarę
-
[1] Chwyty na gitarę4 ulubione
Ta wyprawa była dla nas przyjemnością
Kiedy z gór zeszliśmy w kwitnące doliny
Parobcy porzucali domy broń i stada
Obrońcy zginęli śmiercią bohaterską
Równaliśmy z ziemią winnice i zasiewy
Nasze ręce dymiły ludzką krwią i tłuszczem
I z całej krainy nie pozostał po nas
Kamień na kamieniu ani zdrowy człowiek
Widzieliśmy łupów naszych właściciela
Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
Staliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary
„Gdy zgwałcili mi żonę – sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma – ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo – ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik – w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze – miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język – więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice – myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże! Stworzyłeś najpiękniejszy ze światów!”
Wódz gotowych na wszystko bitnych górskich plemion
Chciałbym być bogiem takich jak ten człowiek ludzi
Jeden starczył by dźwignąć i utrzymać w górze
Świat Boga i nicość przez Niego mu daną
Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
„Gdy zgwałcili mi żonę – sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma – ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo – ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik – w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze – miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język – więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice – myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże! Stworzyłeś najpiękniejszy ze światów!”
d C F C d C a F d (C a)Kiedy z gór zeszliśmy w kwitnące doliny
d C F C d C a F dParobcy porzucali domy broń i stada
d A D A H EObrońcy zginęli śmiercią bohaterską
A A/Cis fis A6 H ERównaliśmy z ziemią winnice i zasiewy
d C F C d C a F d (C a)Nasze ręce dymiły ludzką krwią i tłuszczem
d C F C d C a F dI z całej krainy nie pozostał po nas
d A D A H EKamień na kamieniu ani zdrowy człowiek
A A/Cis fis A6 H EWidzieliśmy łupów naszych właściciela
d C F C d C a F d (C a)Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
d C F C d C a F d (a)Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
A B A (B C B)W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
A B C B ANie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
d g6 d (C a)Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
d C F C dStaliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
A B A (B C B)Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary
A B C B A (d g6 d g6 d g6 d g6)„Gdy zgwałcili mi żonę – sławię słodycz jej ciała
d g6 d g6Braci synów już nie ma – ja wciąż z nimi rozmawiam
d g6 d g6Roztrzaskali domostwo – ja kamienie całuję
A B C BZawlekli mnie na śmietnik – w słońce się wpatruję
A B C B AZmiażdżyli mi podbrzusze – miłość nie da się zgubić
d g6 d C AWyszarpali mi język – więc palcami coś mówię
d g6 d C BWykłuli mi źrenice – myśl się z myślą zaplata
A B C B ADzięki Ci Boże! Stworzyłeś najpiękniejszy ze światów!”
d C E0 d Gis0 AWódz gotowych na wszystko bitnych górskich plemion
d C F C d C a F d (C a)Chciałbym być bogiem takich jak ten człowiek ludzi
d C F C d C a F d (a)Jeden starczył by dźwignąć i utrzymać w górze
A B A (B C B)Świat Boga i nicość przez Niego mu daną
A B C B AChociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
A B C B A„Gdy zgwałcili mi żonę – sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma – ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo – ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik – w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze – miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język – więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice – myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże! Stworzyłeś najpiękniejszy ze światów!”

