Artyści Jacek Kaczmarski
Tekst piosenki i chwyty na gitarę
-
[1] Chwyty na gitarę4 ulubione
Zaszczytami zaszczuci, obarczeni sławą
Nie poznaliśmy strachu o skórę
Na paryskich parkietach salonowy gawot
Jeszcze jedną ma dla nas figurę
Niewidoczny fortepian gra z taktem Szopena
A narody współczują do wtóru
Ustawiając na biurku, w requiemach i trenach
Statuetki Człowieka z Marmuru
Taniec śmierci ominął i tak nieśmiertelnych
Znów dla naszej wiruje korzyści
Dobry Anioł Stróż Paszport cel spełnił naczelny
Ocaleliśmy przecież - Artyści
Nam i skrzydeł u ramion na cle nie podcięto
Nie wybito nam zębów ze szczęki
Bylebyśmy się wznieśli ponad ludzkie lamenty
Poza bezmiar człowieczej udręki
Więc rozważnie odważni, z grymasem cierpienia
W pełen znaczeń zbroimy się spokój
A jak brzmią w naszych ustach wymowne milczenia
A jak lśnią nam niechciane łzy w oku!
Wszak spełniły się nasze proroctwa i wróżby
Patrzcie -żywi, a już między mity!
Z wynajętych cokołów, w gwarze głupim i próżnym
Już nie słychać milczenia zabitych
Oni nam bili brawo żywymi rękoma
Chociaż cień im osiadał na głowach
Ale ręce umarły na łańcuchach i łomach
Więc my, tu, teraz o nich - ni słowa
Wiele słów się po prostu nie mieści we frazach
A tam druty, tortury, obozy
Przesłuchania, rewizje, tłumy w ogniu i gazach
Nazbyt bliskie męczeńskiej są pozy
Może być, że niedługo, po śmierci - za chwilę
Kiedy tam znowu zmieni się władza
Do wolnego już kraju (za ile? na ile?)
Naszych zwłok nikt nie będzie sprowadzał
Nawet to nas nie wzrusza, myśmy dawno wybrali
Sen o wierzbie płaczącej sczezł
W testamentach, przy winie, krewni będą czytali:
"Chciałbym spocząć na Pere Lachaise..."
E A H ENie poznaliśmy strachu o skórę
E A HNa paryskich parkietach salonowy gawot
E A H EJeszcze jedną ma dla nas figurę
E A H ENiewidoczny fortepian gra z taktem Szopena
Gis cis AA narody współczują do wtóru
E A H EUstawiając na biurku, w requiemach i trenach
Gis cis AStatuetki Człowieka z Marmuru
E A H ETaniec śmierci ominął i tak nieśmiertelnych
Znów dla naszej wiruje korzyści
Dobry Anioł Stróż Paszport cel spełnił naczelny
Ocaleliśmy przecież - Artyści
Nam i skrzydeł u ramion na cle nie podcięto
Nie wybito nam zębów ze szczęki
Bylebyśmy się wznieśli ponad ludzkie lamenty
Poza bezmiar człowieczej udręki
Więc rozważnie odważni, z grymasem cierpienia
E A H EW pełen znaczeń zbroimy się spokój
E A HA jak brzmią w naszych ustach wymowne milczenia
E A H EA jak lśnią nam niechciane łzy w oku!
E A H EWszak spełniły się nasze proroctwa i wróżby
Gis cis APatrzcie -żywi, a już między mity!
E A H EZ wynajętych cokołów, w gwarze głupim i próżnym
Gis cis AJuż nie słychać milczenia zabitych
E H E (A E)Oni nam bili brawo żywymi rękoma
e a e aChociaż cień im osiadał na głowach
e a B0 H7Ale ręce umarły na łańcuchach i łomach
e a e aWięc my, tu, teraz o nich - ni słowa
e a H7Wiele słów się po prostu nie mieści we frazach
Gis cis AA tam druty, tortury, obozy
E A H EPrzesłuchania, rewizje, tłumy w ogniu i gazach
Gis cis ANazbyt bliskie męczeńskiej są pozy
E H E (A E)Może być, że niedługo, po śmierci - za chwilę
Kiedy tam znowu zmieni się władza
Do wolnego już kraju (za ile? na ile?)
Naszych zwłok nikt nie będzie sprowadzał
Nawet to nas nie wzrusza, myśmy dawno wybrali
Sen o wierzbie płaczącej sczezł
W testamentach, przy winie, krewni będą czytali:
"Chciałbym spocząć na Pere Lachaise..."






