Ballada o wesołym miasteczku Jacek Kaczmarski
Tekst piosenki i chwyty na gitarę
-
[1] Chwyty na gitarę5 ulubionych
Za rękę prowadzony
Gdzie szyldy i neony
Patrzyłem z zachwytem na świat dookoła mnie
Tu lody i cukierki
Tam piwo i serdelki
Z głośników zaś strażacka orkiestra w trąby dmie
I ludzie tacy żywi
I wszyscy są szczęśliwi
I czuję niejasno, że też ze szczęścia drżę...
Chcę śmiać się, cieszyć, gadać
I bawić się, lecz nadal
Za rękę mnie prowadzą i jeszcze nie wiem gdzie
Wesołe miasteczko! Tu słońca z tektury
Wciąż skrzą się światłością żarówek tysiąca
I wtedy, gdy niebo zaciągną burz chmury
I wtedy, gdy nie ma już słońca
W wesołym miasteczku w powietrzu jest radość
Tu ten dziś się śmieje kto wczoraj chciał łkać
I nigdy tym śmiechom nie stanie się zadość
Nawet kiedy nie będzie już z czego się śmiać
Gabinet krzywych luster
Znikają oczy usta
A za to rosną uszy i ogromnieje brzuch!
A obok już inaczej
Twarz cała jakby płacze
I tułów pokręcony, wystarczy tylko ruch
A potem karuzela
I coraz szybciej, śmielej
I już mi nie przeszkadza, że ciągle w kółko gna!
Pod niebem z ziemi szydzę
I świat pod sobą widzę
I wiatr mi świszcze w uszach, orkiestra marsza gra!
Wesołe miasteczko! Tu słońca z tektury
Wciąż skrzą się światłością żarówek tysiąca
I wtedy, gdy niebo zaciągną burz chmury
I wtedy gdy nie ma już słońca
W wesołym miasteczku w powietrzu jest radość
Tu ten dziś się śmieje kto wczoraj chciał łkać
I nigdy tym śmiechom nie stanie się zadość
Nawet kiedy nie będzie już z czego się śmiać
Gdy spłynę już spod nieba
Na ziemi stanąć trzeba -
Niełatwo; zamęt w głowie, kolana dziko drżą
Strzelnica się podsuwa
Więc staję biorę spluwę
Pojawia się sylwetka - niweczę strzałem ją!
Ktoś obok w cieniu stoi,
Podsuwa mi naboje,
Ja mierzę, strzelam, mierzę i strzelam raz po raz!
Wyjmuje ktoś spod lady
Ordery z czekolady
I dla mnie - rozgrzanego - już przestał istnieć czas...
Wesołe miasteczko! Tu słońca z tektury
Wciąż skrzą się światłością żarówek tysiąca.
I wtedy, gdy niebo zaciągną burz chmury,
I wtedy gdy nie ma już słońca.
W wesołym miasteczku w powietrzu jest radość
Tu ten dziś się śmieje kto wczoraj chciał łkać
I nigdy tym śmiechom nie stanie się zadość,
Nawet kiedy nie będzie już z czego się śmiać.
Więc rzucam broń i pędzę!
Gdzie - nie wiem - byle prędzej
Orkiestrą huczy głowa, a w skroniach tętni krew!
I widzę beczkę śmiechu -
Wskakuję bez oddechu
Wiruję! Wpadam w otchłań! I nie ma mnie! Jest śmiech
a E7Gdzie szyldy i neony
a E7Patrzyłem z zachwytem na świat dookoła mnie
E7 aTu lody i cukierki
a E7Tam piwo i serdelki
a E7Z głośników zaś strażacka orkiestra w trąby dmie
E7 aI ludzie tacy żywi
F aI wszyscy są szczęśliwi
F aI czuję niejasno, że też ze szczęścia drżę...
F E7Chcę śmiać się, cieszyć, gadać
F aI bawić się, lecz nadal
F aZa rękę mnie prowadzą i jeszcze nie wiem gdzie
F E7Wesołe miasteczko! Tu słońca z tektury
a E aWciąż skrzą się światłością żarówek tysiąca
C E7I wtedy, gdy niebo zaciągną burz chmury
a E7 aI wtedy, gdy nie ma już słońca
F G a (E7)W wesołym miasteczku w powietrzu jest radość
a E aTu ten dziś się śmieje kto wczoraj chciał łkać
C E7I nigdy tym śmiechom nie stanie się zadość
a E7 aNawet kiedy nie będzie już z czego się śmiać
F G aGabinet krzywych luster
Znikają oczy usta
A za to rosną uszy i ogromnieje brzuch!
A obok już inaczej
Twarz cała jakby płacze
I tułów pokręcony, wystarczy tylko ruch
A potem karuzela
I coraz szybciej, śmielej
I już mi nie przeszkadza, że ciągle w kółko gna!
Pod niebem z ziemi szydzę
I świat pod sobą widzę
I wiatr mi świszcze w uszach, orkiestra marsza gra!
Wesołe miasteczko! Tu słońca z tektury
Wciąż skrzą się światłością żarówek tysiąca
I wtedy, gdy niebo zaciągną burz chmury
I wtedy gdy nie ma już słońca
W wesołym miasteczku w powietrzu jest radość
Tu ten dziś się śmieje kto wczoraj chciał łkać
I nigdy tym śmiechom nie stanie się zadość
Nawet kiedy nie będzie już z czego się śmiać
Gdy spłynę już spod nieba
Na ziemi stanąć trzeba -
Niełatwo; zamęt w głowie, kolana dziko drżą
Strzelnica się podsuwa
Więc staję biorę spluwę
Pojawia się sylwetka - niweczę strzałem ją!
Ktoś obok w cieniu stoi,
Podsuwa mi naboje,
Ja mierzę, strzelam, mierzę i strzelam raz po raz!
Wyjmuje ktoś spod lady
Ordery z czekolady
I dla mnie - rozgrzanego - już przestał istnieć czas...
Wesołe miasteczko! Tu słońca z tektury
Wciąż skrzą się światłością żarówek tysiąca.
I wtedy, gdy niebo zaciągną burz chmury,
I wtedy gdy nie ma już słońca.
W wesołym miasteczku w powietrzu jest radość
Tu ten dziś się śmieje kto wczoraj chciał łkać
I nigdy tym śmiechom nie stanie się zadość,
Nawet kiedy nie będzie już z czego się śmiać.
Więc rzucam broń i pędzę!
F aGdzie - nie wiem - byle prędzej
F aOrkiestrą huczy głowa, a w skroniach tętni krew!
F E7I widzę beczkę śmiechu -
F aWskakuję bez oddechu
F aWiruję! Wpadam w otchłań! I nie ma mnie! Jest śmiech
F E7 a






