0
0

Szesnaście Ton (Sixteen tons) Szanty

eKtoś mówił, H7że z gliny eulepił mnie H7Pan,
eLecz przecieH7ż się składam z ekości i z H7krwi.
eZ kości i e7krwi i z ajarzma na a7kark
H7I pary rąk, pary esilnych rąk.

Co dezień szesnaście H7ton i eco z tego H7mam?
Tym ewięcej mam H7długów im ewięcej mam H7lat.
Nie ewołaj święty e7Piotrze, aja nie mogę a7przyjść,
Bo H7duszę swoją eoddałem za dług


Gdy matka mnie rodziła, pochmurny był świt.
Podniosłem więc szuflę, poszedłem pod szyb.
Nadzorca mi rzekł - Nie zbawi Cię Pan,
Załaduj co dzień szesnaście ton.


Co dzień szesnaście ton...

Czort może dałby radę, a może i nie.
Szesnastu tonom podołać co dzień.
Szesnaście ton, szesnaście jak drut,
Co dzień nie da rady nawet i we dwóch.


Co dzień szesnaście ton...

Gdy kiedyś spotkasz mnie, lepiej z drogi mi zejdź,
Bo byli i tacy - nie pytaj gdzie są.
Nie pytaj gdzie są, bo zawsze jest ktoś,
Nie ten, to ów, co urządzi Cię.


Co dzień szesnaście ton...



Oceń to opracowanie
Ocena czytelników: Niczego sobie 11 głosów
anonim
  • Kacper
    Sas
    Przekład kiepściutenki, i momentami tekst wypada z rytmu, ale dobra podstawa by zrobić z tego coś z sensem. Mimo wszystko składam ukłony dla autora za podjęcie próby, "przetłumaczenia"
    tej piosenki.
    · Zgłoś · 5 lat temu
  • Kacper
    goka9
    fajne
    · Zgłoś · 9 lat temu