Powrót sentymentalnej Panny S. Jacek Kaczmarski
Tekst piosenki i chwyty na gitarę
-
[1] Chwyty na gitarę15 ulubionych
Gdy powróciła znów na scenę,
Z początku nie chciał nikt w to wierzyć,
Widownia była przecież pusta,
Nie licząc stróży i żołnierzy,
Ale rozniosło się po mieście,
Że znowu jest, że zagra ponoć,
Więc się zaczęli schodzić gapie,
choć bilet mógł kosztować słono.
Przyszliśmy my – jej wielbiciele,
Już przerzedzeni, postarzali
I po raz pierwszy znów po latach
Niektórzy z nas się spotykali;
A ona była trochę inna,
Choć przecież kostium był ten sam
I takim wzrokiem – jak my jej –
Zaczęła się przyglądać nam.
Dopiero kiedy się ruszyli
Ci z biletami darmowymi,
Żeby znów ściągnąć ją ze sceny
I żeby poszła razem z nimi –
Poderwaliśmy się w obronie,
Choć nie mówiła ani słowa
I zażądaliśmy spektaklu,
I grać zaczęła go od nowa.
Nie było w nim już tej radości
I zaszły w nim widoczne zmiany –
Pojęliśmy, że nowy dramat
Dopiero będzie napisany,
Ale i tak się stało jasne
Jak jej nam bardzo było brak,
Gdy ją zagłuszać jęli wrzaskiem
Ci, którym było to nie w smak.
Niespodziewanie nam pomogli
Jej nowi wielbiciele młodzi
Wielbiący ją, jak starą gwiazdę,
Co zamiast spadać – nagle wschodzi.
I na ramionach ją ponieśli
Z tą siłą, której nam nie stało,
A ona miała twarz poważną,
W której coś jakby odmłodniało.
Wróciły pieśni – lecz bez złudzeń
I tylko trochę chyba żal nam,
Że panna S., choć znowu z nami,
Już nie jest tak sentymentalna.
A może lepiej to i dla niej
I dla tych, których z sobą ma –
Sentymentalnie stwierdza z dala
Pokorny sługa jej – J.K.
a E7Z początku nie chciał nikt w to wierzyć,
E7 aWidownia była przecież pusta,
a E7Nie licząc stróży i żołnierzy,
E7 aAle rozniosło się po mieście,
A7 dŻe znowu jest, że zagra ponoć,
d aWięc się zaczęli schodzić gapie,
a E7choć bilet mógł kosztować słono.
E7 aPrzyszliśmy my – jej wielbiciele,
A7 dJuż przerzedzeni, postarzali
d aI po raz pierwszy znów po latach
a E7Niektórzy z nas się spotykali;
E7 aA ona była trochę inna,
A7 dChoć przecież kostium był ten sam
d aI takim wzrokiem – jak my jej –
a E7Zaczęła się przyglądać nam.
E7 aDopiero kiedy się ruszyli
Ci z biletami darmowymi,
Żeby znów ściągnąć ją ze sceny
I żeby poszła razem z nimi –
Poderwaliśmy się w obronie,
Choć nie mówiła ani słowa
I zażądaliśmy spektaklu,
I grać zaczęła go od nowa.
Nie było w nim już tej radości
I zaszły w nim widoczne zmiany –
Pojęliśmy, że nowy dramat
Dopiero będzie napisany,
Ale i tak się stało jasne
Jak jej nam bardzo było brak,
Gdy ją zagłuszać jęli wrzaskiem
Ci, którym było to nie w smak.
Niespodziewanie nam pomogli
Jej nowi wielbiciele młodzi
Wielbiący ją, jak starą gwiazdę,
Co zamiast spadać – nagle wschodzi.
I na ramionach ją ponieśli
Z tą siłą, której nam nie stało,
A ona miała twarz poważną,
W której coś jakby odmłodniało.
Wróciły pieśni – lecz bez złudzeń
I tylko trochę chyba żal nam,
Że panna S., choć znowu z nami,
Już nie jest tak sentymentalna.
A może lepiej to i dla niej
I dla tych, których z sobą ma –
Sentymentalnie stwierdza z dala
Pokorny sługa jej – J.K.
Najpopularniejsze piosenki Jacek Kaczmarski
- 1 Mury
- 2 Obława
- 3 Sen Katarzyny II
- 4 Nasza klasa
- 5 Kantyczka z lotu ptaka
- 6 Zbroja
- 7 Jałta
- 8 1788
- 9 Modlitwa o wschodzie słońca
- 10 Poczekalnia






